Właściwie, za tych czasów nic nie było.. Pewien król, z prostokątnego stołu, zwany Arturem, zarządził, aby Zośka odwiedził jego skromne progi i wybudowała dla niego coś specjalnego.. Otóż król potrzebował czegoś do miksowania, gdyż kochał różne owoce i chętnie przerabiałby je na dzisiejsze koktajle. W zamian za to otrzymałby pół zamku, koronę i rękę jego córki Hermenegildy.