Wielką zmutowaną samicę, która go natychmiast zjadła. I od tej pory mutanty "mieszkały" brzuchu raka, który "mieszkał" w brzuchu raczki, którą potem porwali rycerze JEDI, feministki latały w kosmosie, pracownicy elektrowni bawili sie nią, a do całego miasta już nigdy nikt nie zajrzał. Więc morał tej bajki jest taki: